wtorek, 1 grudnia 2015

Brak tytułu.

Witam, witam! Zmierzyłam się z peyotem! Obaw miałam sto tysięcy a może jeszcze więcej. Zaczarowały mnie kolczyki Eli,  które dostałam kiedyś i niedawno w prezencie. Ten oplot koraliczkami wydał mi się nie do nauczenia... zobaczyłam na żywo jak go się szyje to.. ło matko i córko! W życiu! Pomyślałam sobie, nie nauczę się tego ściegu, plątaniny, wplatania itd.
Cóż, jak się nie chce robić kolejnych dziur w brzuchu swojej Mentorki, oraz coby pokazać, że jej nauka nie poszła w las, z pełną pokorą podeszłam do działania.
Za wzór posłużyły mi prezentowe kolczyki, choć gdzieś mam tutka do nich.
Pomaluśku acz zdecydowanie oplatałam kulki...jak pajęczyca swoją zdobycz ;) i są! Chyba całkiem wyglądają, w tych kolorach zielono-czerwonych.


Dziękuję Wam za wizytę, każde pozostawione słowo i zapraszam!

15 komentarzy:

  1. Pięknie wyszły! :) Nauka nie poszła w las ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowa od Ciebie, miód na moją duszyczkę..dzięki, jeszcze dużo do nauki.

      Usuń
  2. Wrażenia z wyplatania moich pierwszych kolczyków tym wzorem były podobne do Twoich. Na dodatek szyłam je koszmarnie plączącą się żyłką Conitex - masakra po prostu. Szycie tą żyłką to jak za karę. Ślicznie wyszły te kolczyki. Powtórzę za poprzedniczką - 'Nauka nie poszła w las' :) Kolejny krok w beadingu za Tobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prowadź dalej Mentorko! Daleka droga a kroków jeszcze więcej.

      Usuń
  3. Nawet bardzo całkiem wyglądają:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajne wyszły :) A peyote daje masę możliwości, skoro początki opanowane to teraz nic tylko odkrywać kolejne formy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za odwiedziny. Kolejne formy ustawiają się w kolejce ;)

      Usuń
  5. Piękna,misterna praca,małe cudeńka!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Twoje kolczyki i bransoletki, podziwiam za cierpliwość do tych maleństw:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tworzenie ich to czysta radość, za miłe słowa dziękuję :-)

      Usuń