niedziela, 13 grudnia 2015

Zielono mi.

Witam w szarościach grudniowych. Zieloności powstały pod wpływem postu na facebooku u Katarzyny.
Wykonane są koralikami Toho 11/0, 15/0 i 8/0 a schemat, którym się sugerowałam znajdziecie TU.
Musiałam go lekko zmodyfikować, moja kulka ma średnicy 10mm, to i cała reszta inaczej zaczęła się układać. Oczywiście nie obyło się bez prucia, no jakże by inaczej. Najważniejsze nie dać się zwariować i próbowac dalej.....dalej.
Przecież to początki w świecie pejota, a jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz hej!
Zieloności delikatne...






Patrząc na nie, noo powiem jestem z nich dumna. Zapewne mistrzynie wypatrzą jakieś błędy ale na błędach człowiek się uczy....ponoć najlepiej na nie swoich ;).
Za wizytę dziękuje o słowo w komentarzach proszę. Do ponownego poczytania!





wtorek, 1 grudnia 2015

Brak tytułu.

Witam, witam! Zmierzyłam się z peyotem! Obaw miałam sto tysięcy a może jeszcze więcej. Zaczarowały mnie kolczyki Eli,  które dostałam kiedyś i niedawno w prezencie. Ten oplot koraliczkami wydał mi się nie do nauczenia... zobaczyłam na żywo jak go się szyje to.. ło matko i córko! W życiu! Pomyślałam sobie, nie nauczę się tego ściegu, plątaniny, wplatania itd.
Cóż, jak się nie chce robić kolejnych dziur w brzuchu swojej Mentorki, oraz coby pokazać, że jej nauka nie poszła w las, z pełną pokorą podeszłam do działania.
Za wzór posłużyły mi prezentowe kolczyki, choć gdzieś mam tutka do nich.
Pomaluśku acz zdecydowanie oplatałam kulki...jak pajęczyca swoją zdobycz ;) i są! Chyba całkiem wyglądają, w tych kolorach zielono-czerwonych.


Dziękuję Wam za wizytę, każde pozostawione słowo i zapraszam!

niedziela, 29 listopada 2015

Niedzielnie.

Cześć wszystkim odwiedzającym! Przy niedzieli i słońcu za oknem, co jest bardziej motywujące, uczyniłam kolejne kolczyki.
Właściwie to taka trochę moja fantazja i lekkie szaleństwo ...z naciskiem na lekkie....
Dodałam kilka elementów do podstawowego wzoru, i wyszły takie oto.
Niestety mój aparat dziś dostał szmergla, i robił zdjęcia jak chciał. Wyszły jakie wyszły i nie oddają w pełni kolorystyki kolczyków.
Użyłam do nich koralików Toho 8/0 Transparent Root Beer oraz 11/0 Opaque-Lustered Lt Beige. Kulka wielkości 10mm, minerał znany a jakże, którego nazwę ...zapomniałam. Jeśli wiecie napiszcie ;)





 11/0 są beżowe a tu wyglądają jak białe. Cóż ....cały czas się uczę, nie tylko dziergać, szyć ale i fotografować.

Dziękuję za każde słowo i odwiedziny!

czwartek, 19 listopada 2015

Słodko.

Szybkość dziergania przekłada się na szybkość pojawiania się postów. Kolejna słodka , dziewczęca bransoletka w kolorze różowym, przy użyciu koralików 11/0 i 8/0 . Schemat to, 3 koraliki 11/0 i jeden koralik 8/0. Różowy, totalnie nie mój kolor...kiedyś , teraz zaczyna mi się podobać, głównie w dodatkach. Gusta się zmieniają jak widać ;) no i fajnie!
Słodkość prezentuje się tak:



Od jutra zaczynam działać w świecie kolczyków i wracam do decoupage.


Dziękuję za wizytę u mnie i słowa pozostawione w komentarzach. Pozdrawiam!


środa, 18 listopada 2015

Prawie cukierki.

Jeszcze trochę i święta, choinka, bombki oraz cuksy na choinkę!
Długie lub krótkie słodkie sople....w pastelowych kolorach. Inspiracja słodkimi cuksami wygląda tak...



 Pierwsza i druga ....





Trzeciej, schemat się zawieruszył . W komplecie najsłodsze ;)
Wiatrowisko i deszczysko pokonały dziś moją psyche, wykaz aktywności poniżej normy.
Życzę wszystkim Słońca!
Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowa.


sobota, 14 listopada 2015

Dwa.

Zbytnio nie poczytacie dziś, wena poszła do lasu, szurać w jesiennych liściach.
Powstały kolejne,  kolczyki...z poprzedniego projektu. Tym razem kolorystyka bardziej odważna, oczywiście moje kolory ;).
Użyłam do obszycia koraliki Toho Round: 8/0 Transparent Olivine oraz 11/0 Trans-Rainbow Amethyst.
Straszliwie podoba mi się zestaw tych kolorów.




Dziękuję za słowa miłe i odwiedziny :)
 

czwartek, 29 października 2015

Pierwsze.

Uszyłam! Pierwsze, moje, własnoręcznie wykonane kolczyki z kulek kryształu górskiego oplecione koralikami Toho!
Te osoby, które są już mistrzyniami w oplataniu zapewne uśmiechają się pod nosem, myśląc..i z czego tu się cieszyć..
A ja szaleję, bo do ich uszycia zbierałam się jak ta sójka za morze, jak pies do jeża...nie, to porównanie niezbyt bo moja sunia jeża w pysku nosiła :)
Nastawiałam się mentalnie, co by podołać i się od razu nie zrazić.
Pierwsze, dziś wiszą już w moich uszach i dumnie je obnoszę wszem i wobec. Znaczy, pierwsze koty za płoty jak mawia przysłowie, teraz czas utrwalić nowe umiejętności...za dużo powiedziane -umiejętności, nową lekcję w rozwijaniu swoich zainteresowań! Podczas szycia korzystałam z filmiku podesłanego przez Elę. O wiele łatwiej jest podpatrywać poszczególne fazy pracy, jednocześnie działając przed ekranem.
Proszę, oto one.....jeszcze niezbyt zgrabne....ale moje :)





Trening czyni mistrza...pierwsze zrobione, czas na kolejne:)
Za odwiedziny i miłe słowa, wszystkim odwiedzającym podziękowania.