Dzień dobry wszystkim odwiedzającym!
Już kwiecień a pomysły omijały mnie szerokim łukiem, ten łuk musiał być naprawdę szeroki.
Zaglądając do Was podziwiając wszystkie prace, rękodzieła, twórczość waszą radosną tęskniłam za jakimś choć malusim pomysłem.
A tu jak na złość Nic! Próbowałam wspierać się pracami innych, podglądać ,zerkać ...Nic....niby coś kiełkowało ale przy bliższym szykowaniu pożywki dla pomysłu...pyk..i znikało!
Wiecie jaka to udręka okrutna?
W końcu po prostu odpuściłam, nie to nie ..powiedziałam pomysłom których nie było lub które dość umiejętnie się pochowały. Cieszyłam się wiosną, każdym kolejnym kwitnącym kwiatuchem, każdym nowym listkiem żurawki, kumkaniem żab w stawiku, nawet kroplami deszczu na szybie.
Spokój w głowie, nie licząc normalnej naszej kobiecej gonitwy myśli, rozumiecie dokładnie o co mi chodzi ;)
Któregoś dnia zapukało delikatnie,nieśmiało...patrze pomysł. Nie jakiś wypasiony, dostatni, taka bida wiosenna przylazła. Wpuściłam, zagościł a później sprowadził kilku znajomków i tak powstało kilka tworów.
Spróbowałam techniki decoupage...pierwsza praca to takie noo pierwsze koty za płoty.
Proszę o DUŻĄ dozę zrozumienia.
Miała być stara, lekko brudna butelka i jest! Proszę zmrużcie lekko oczy to na pewną ją zobaczycie ;)
Kolejny koncepcik zaproszony do mojego domu, był już bardziej utyty.
Kogutek prezentuje się całkiem nieźle ,deseczkę poddaje ocenie. Robię jeszcze błędy i owszem, zdaję sobie z tego w pełni sprawę , wszak jestem na początku drogi poznania kunsztu decoupage.
środa, 15 kwietnia 2015
czwartek, 26 lutego 2015
Kic,kic...
Cześć i czołem:)
Coś jakby wiosną zapachniało, zielone kiełki uśmiechają się do słoneczka....Ptaszyska buszują z
ćwiergoleniem po krzakach i drzewach. Jeszcze w sumie nie czas, lecz dla mnie prawie wiosna.
Dopadły mnie z lekka klimaty wielkanocne, i pomysły na wycudzenie czegoś inszego.
Się zrobiły takie oto zające- malowańce. Wszystkie są prototypami, bo na nich ćwiczyłam co i jak ;) ale w sumie wyglądają, to dlaczego nie mam ich pokazać? Dwa z nich poszły już do adopcji i wyjadą w podróż daleką, hen za lasy i góry...Teraz temu jednemu osieroconemu trzeba będzie dodać towarzystwa.
Z różnych historii o symbolice zająca wielkanocnego, najbardziej podoba mi się jedna. Pojawienie się zajęcy zwiastowało nadejście wiosny. Dzieci widziały zające skaczące tu i tam, a ponieważ zawsze w święta Wielkanocy obdarowywane były pisankami łatwo było przypisać zającom rolę roznosicieli tych prezentów.
Moje szaraki trochę poszalały z akrylowymi farbami, pędzelkami bo jak do zdjęć to na bogato :)
I zdjęcie grupowe pod chmurką..uśmiech proszę...
Zajączki na polach, czekajcie na prezenty!
Coś jakby wiosną zapachniało, zielone kiełki uśmiechają się do słoneczka....Ptaszyska buszują z
ćwiergoleniem po krzakach i drzewach. Jeszcze w sumie nie czas, lecz dla mnie prawie wiosna.
Dopadły mnie z lekka klimaty wielkanocne, i pomysły na wycudzenie czegoś inszego.
Się zrobiły takie oto zające- malowańce. Wszystkie są prototypami, bo na nich ćwiczyłam co i jak ;) ale w sumie wyglądają, to dlaczego nie mam ich pokazać? Dwa z nich poszły już do adopcji i wyjadą w podróż daleką, hen za lasy i góry...Teraz temu jednemu osieroconemu trzeba będzie dodać towarzystwa.
Z różnych historii o symbolice zająca wielkanocnego, najbardziej podoba mi się jedna. Pojawienie się zajęcy zwiastowało nadejście wiosny. Dzieci widziały zające skaczące tu i tam, a ponieważ zawsze w święta Wielkanocy obdarowywane były pisankami łatwo było przypisać zającom rolę roznosicieli tych prezentów.
Moje szaraki trochę poszalały z akrylowymi farbami, pędzelkami bo jak do zdjęć to na bogato :)
I zdjęcie grupowe pod chmurką..uśmiech proszę...
Zajączki na polach, czekajcie na prezenty!
środa, 11 lutego 2015
Z sercem...
Cześć, dzień dobry, witam ...do wyboru proszę bardzo :).
Zbliża się dzień 14 luty, święto zakochanych, przywędrowało zza morza i dość mocno się zakorzeniło.
Cóż, widać lubimy czerpać z cudzej tradycji nie pamiętając o swojej słowiańskiej .
Wszak mamy własne rodzime święta Noc Kupały i Noc Świętojańską , obchodzone w drugiej połowie czerwca, ale widać poszły w zapomnienie i dość mocno zostały napiętnowane nazwą pogańskich świąt.
A któż nie słyszał o wiankach z kwiatów i ziół puszczanych na wodę lub kwiecie paproci.
Stworzyłam dziewczynkę i chłopczyka, nie koniecznie prezenty dla zakochanych, równie dobrze mogą je dostać single bo niby dlaczego nie?
Miały nosić zupełnie inne imiona : Amoretta i Kupidonek ale się zbiesiłam ( mam nieco odmienne poglądy na 14 lutego, wszak zakochani adorują się cały czas prawda? ;) ) i teraz to Adam i Ewcia.Poznajcie ich...
Z sercem dla każdego i z uśmiechem od ucha do ucha.
Zbliża się dzień 14 luty, święto zakochanych, przywędrowało zza morza i dość mocno się zakorzeniło.
Cóż, widać lubimy czerpać z cudzej tradycji nie pamiętając o swojej słowiańskiej .
Wszak mamy własne rodzime święta Noc Kupały i Noc Świętojańską , obchodzone w drugiej połowie czerwca, ale widać poszły w zapomnienie i dość mocno zostały napiętnowane nazwą pogańskich świąt.
A któż nie słyszał o wiankach z kwiatów i ziół puszczanych na wodę lub kwiecie paproci.
Stworzyłam dziewczynkę i chłopczyka, nie koniecznie prezenty dla zakochanych, równie dobrze mogą je dostać single bo niby dlaczego nie?
Miały nosić zupełnie inne imiona : Amoretta i Kupidonek ale się zbiesiłam ( mam nieco odmienne poglądy na 14 lutego, wszak zakochani adorują się cały czas prawda? ;) ) i teraz to Adam i Ewcia.Poznajcie ich...
Z sercem dla każdego i z uśmiechem od ucha do ucha.
niedziela, 8 lutego 2015
Hmmm...
I proszę bardzo, dziś rano za oknami pojawił się bajkowy świat zimy!!!
Cudownie w bieli wyglądają wszelakie drzewa, krzewy i po prostu wszystko, Oczywiście taką aurę uwielbiam oglądać z ciepłego pomieszczenia przez okno...nie koniecznie lubię szaleć pośród padających płatków śniegu. Cóż jestem ciepłolubna i cierpieniem okrutnym okupuję każdorazowe wyjście na dwór zimną zimą.
Proszę co rok, o zapakowanie mnie w pudełko i wysłanie na Zanzibar tudzież tam gdzie ciepło...ale rodzinka się nie kwapi.
Natomiast moje psy, bo dzis trochę prywaty....dostały kociokwiku i szalały po sniegu jakby go widziały pierwszy raz, łącznie z połykaniem całych jego grud.
Tak szalały , że niestety nie zrobiłam ani jednego porządnego zdjęcia!!!
Dodaję takie oto, coby pokazać światu cudowne śniegowe kulki-korale, uczepione psiej mordki i łapek.
Zwierzak to Micro, na którą ogólnie wszyscy wołają Miki a ona i tak ma to w nosie.
No jest taka niewyraźna... od jutra łyka rutinoscorbin!!! Jakby co, psi ciuszek uszyłam sama.
Miłych dni!
Cudownie w bieli wyglądają wszelakie drzewa, krzewy i po prostu wszystko, Oczywiście taką aurę uwielbiam oglądać z ciepłego pomieszczenia przez okno...nie koniecznie lubię szaleć pośród padających płatków śniegu. Cóż jestem ciepłolubna i cierpieniem okrutnym okupuję każdorazowe wyjście na dwór zimną zimą.
Proszę co rok, o zapakowanie mnie w pudełko i wysłanie na Zanzibar tudzież tam gdzie ciepło...ale rodzinka się nie kwapi.
Natomiast moje psy, bo dzis trochę prywaty....dostały kociokwiku i szalały po sniegu jakby go widziały pierwszy raz, łącznie z połykaniem całych jego grud.
Tak szalały , że niestety nie zrobiłam ani jednego porządnego zdjęcia!!!
Dodaję takie oto, coby pokazać światu cudowne śniegowe kulki-korale, uczepione psiej mordki i łapek.
Zwierzak to Micro, na którą ogólnie wszyscy wołają Miki a ona i tak ma to w nosie.
No jest taka niewyraźna... od jutra łyka rutinoscorbin!!! Jakby co, psi ciuszek uszyłam sama.
Miłych dni!
niedziela, 25 stycznia 2015
Śniegowo-kolorowo.
Witam, witam! Wróciłam z czymś maluśkim, drobniuśkim i kolorowym.
Zaglądać, zaglądałam do Waszych blogów, podziwiałam i wydawałam westchnienia...bo mnie dopadła totalna niemoc twórcza ( w domyśle ogromniasty leń lub coś do niego podobnego ;) )
U Was kobietki, tyle cudowności a u mnie...pfff NIC.
Lecz wczoraj spadł śnieg, najpierw nieśmiało malutkimi płatkami które z czasem urosły i ..napadało a że hej!!!
I na tym białym puchu, w ogródku koło karmnika pojawiły się hordy małych, rozćwierkanych szaro-brązowych kulek. Wróble szalały na śniegu, odganiały się od ziaren, goniły między gałęziami....
Hmm...pomyślałam, a jakby tak te ptaszątka były w innym kolorystycznie upierzeniu?
Pomysł! nareszcie jakiś po tak długiej suszy! Wprowadziłam go w czyn a oto rezultat:
Jest ich 5 sztuk, małych kolorowych kulek...spokojnie można sobie wyobrazić jakby wyglądała cała ich zgraja.
Kolorowy zawrót głowy!
Siedząc na poręczy prezentują się całkiem ,całkiem, nawet od strony ogonków.
Pozdrawiam wszystkich!
Zaglądać, zaglądałam do Waszych blogów, podziwiałam i wydawałam westchnienia...bo mnie dopadła totalna niemoc twórcza ( w domyśle ogromniasty leń lub coś do niego podobnego ;) )
U Was kobietki, tyle cudowności a u mnie...pfff NIC.
Lecz wczoraj spadł śnieg, najpierw nieśmiało malutkimi płatkami które z czasem urosły i ..napadało a że hej!!!
I na tym białym puchu, w ogródku koło karmnika pojawiły się hordy małych, rozćwierkanych szaro-brązowych kulek. Wróble szalały na śniegu, odganiały się od ziaren, goniły między gałęziami....
Hmm...pomyślałam, a jakby tak te ptaszątka były w innym kolorystycznie upierzeniu?
Pomysł! nareszcie jakiś po tak długiej suszy! Wprowadziłam go w czyn a oto rezultat:
Jest ich 5 sztuk, małych kolorowych kulek...spokojnie można sobie wyobrazić jakby wyglądała cała ich zgraja.
Siedząc na poręczy prezentują się całkiem ,całkiem, nawet od strony ogonków.
Pozdrawiam wszystkich!
wtorek, 6 stycznia 2015
Szklanki...
Szklanki... przewrotnie wpis zaczęłam. Odnalazły się koraliki szklane zaginione w akcji remont.
Same wiecie jak to bywa w trakcie takich, hmm..sajgonów domowych. Niby wiesz gdzie je schowałaś a tu niespodzianka. Zapewne są kobietki zorganizowane i dokładnie wiedzą gdzie co jest przełożone. Ta dam!! to nie ja...ja oczywiście chowam tak, żeby wiedzieć gdzie co jest...po czym, właśnie niespodzianka !!!
Ale są! koraliki w odcieniach brązu, miodu jak kto woli, zostały wplecione w bransoletkę szamballa.
Kolejne kolory, cierpliwie czekają na pomysł wykorzystania ich.
Jeszcze nie całkiem opanowałam robienie zdjęć czemuś co się świeci, więc zdjęcie jest jakie jest, oceńcie sami.
Szklanki :)
Same wiecie jak to bywa w trakcie takich, hmm..sajgonów domowych. Niby wiesz gdzie je schowałaś a tu niespodzianka. Zapewne są kobietki zorganizowane i dokładnie wiedzą gdzie co jest przełożone. Ta dam!! to nie ja...ja oczywiście chowam tak, żeby wiedzieć gdzie co jest...po czym, właśnie niespodzianka !!!
Ale są! koraliki w odcieniach brązu, miodu jak kto woli, zostały wplecione w bransoletkę szamballa.
Kolejne kolory, cierpliwie czekają na pomysł wykorzystania ich.
Jeszcze nie całkiem opanowałam robienie zdjęć czemuś co się świeci, więc zdjęcie jest jakie jest, oceńcie sami.
Szklanki :)
niedziela, 4 stycznia 2015
Poświątecznie.
Dzień dobry Wszystkim! Czas świąt minął, nowy rok już trwa...ale i tak WSZYSTKIM ODWIEDZAJĄCYM składam życzenia na rok 2015. Niechaj się spełniają marzenia, wyśnione, utkane ze snów, każdy dzień uśmiechem witajcie, a pomysłów na wasze nowe wspaniałości niechaj ogrom będzie !!!
W czasie przedświątecznego szperania ( niby sprzątania) po szafkach znalazłam to maluśkie, malusieńkie niebieskie... jedno z pierwszych moich zwierzaczków- słoniąteczko.
Nie mogłam się oprzeć pokusie zamieszczenia jej zdjęcia tutaj bo czyż te oczęta mogą kłamać?
Ponoć słonie z podniesioną trąbą przynoszą szczęście, gdzież tam!
Wziął ktoś pod uwagę malusie panienki jak moja Amelka, które są ogromnie wstydliwe? No właśnie nie....więc osobiście twierdzę, że słoniątka wsydzioszki też szczęście przynoszą.
Ot co.
W czasie przedświątecznego szperania ( niby sprzątania) po szafkach znalazłam to maluśkie, malusieńkie niebieskie... jedno z pierwszych moich zwierzaczków- słoniąteczko.
Nie mogłam się oprzeć pokusie zamieszczenia jej zdjęcia tutaj bo czyż te oczęta mogą kłamać?
Ponoć słonie z podniesioną trąbą przynoszą szczęście, gdzież tam!
Wziął ktoś pod uwagę malusie panienki jak moja Amelka, które są ogromnie wstydliwe? No właśnie nie....więc osobiście twierdzę, że słoniątka wsydzioszki też szczęście przynoszą.
Ot co.
Subskrybuj:
Posty (Atom)